Tytuł: Pocałunki w Nowym Jorku
Autor: Catherine Rider
Wydawnictwo: Feeria Young
Gatunek: literatura młodzieżowa
Zawsze mam wrażenie, że wszystkie książki o świątecznej tematyce są stworzone według podobnego schematu. Bo kto odważyłby się napisać historię rozgrywającą się w grudniu lub w Boże Narodzenie, która kończyłaby się źle i nieszczęśliwie? I przeważnie zawsze główną rolę odgrywa miłość. Postanowiłam się skusić na jedną z nich. Miesiąc po Bożym Narodzeniu, ale ciii... :)
W grudniu nie miałam czasu na czytanie, więc dopiero teraz wybrałam sobie jedną świąteczną książkę, która zainteresowała mnie już w listopadzie. Nie oszukujmy się, przyciągnęła mnie piękną okładką :D Treści spodziewałam się podobnej do tych wszystkich innych historii. I nie zawiodłam się!
Charlotte jest na lotnisku. Wraca do domu po semestrze spędzonym w Nowym Jorku. Miał to być czas, który pozwoli jej zdecydować czy chce kontynuować naukę w collegu. Prawdziwym powodem, dla którego dziewczyna decyduje się opuścić miasto jest nieudany związek z Colinem. Charlotte chce o nim zapomnieć. Idzie do księgarni po jakiś romans, ale ciąg dziwnych wydarzeń sprawia, że wychodzi z niej z poradnikiem pt.: "Zapomnij o swoim byłym w dziesięciu prostych krokach". W ogóle kto czyta takie rzeczy? Już sam tytuł odstrasza. Ale nie naszą bohaterkę. W międzyczasie poznaje Anthony'ego, którego w ten sam dzień porzuciła dziewczyna. Przypadek?
Jest Wigilia Bożego Narodzenia, samoloty są opóźnione, Charlotte musi zostać w Nowym Jorku do rana następnego dnia. Bardzo przeżywa, że nie będzie mogła spędzić tego dnia z rodziną, ale postanawia wykorzystać pozostały jej czas na zwiedzanie, a nie na zamartwianie się. Za namową Anthony'ego realizują punkty z poradnika. Zrób coś, czego dawno nie robiłeś, zrób coś dobrego dla obcej osoby, itd. Wiecie, takie typowe hasła, które zawsze brzmią głupio.
Można się domyślić, że wspólne odhaczanie punktów sprawia, że Charlotte i Anthony przestają myśleć o poprzednich partnerach i zaczynają coś czuć do siebie nawzajem. Wieje nudą. Dziewczyna dochodzi do wniosku, że Nowy Jork nie jest taki ponury jak sądziła po rozstaniu z Colinem...
Niestety, ta historia nie wyróżnia się za bardzo niczym oryginalnym na tle innych świątecznych książek. To, co jeszcze mi się nie podobało to kreacja bohaterów. Byli dla mnie tacy nijacy. Z tego, co zauważyłam nie było nawet opisu ich wyglądu... Nie ma słowa o ich przeszłości, zainteresowaniach, codziennym życiu. Są jednowymiarowi. Płascy.
Rozdziały podzielone są na te opowiadane z punktu widzenia dziewczyny i chłopaka. Do tego zawsze uwzględniana jest godzina. I do tych godzin się przyczepię. Bo te czynności, które oni robili, zajmowały na pewno więcej czasu. Błagam, dojście do pizzeri, zamówienie pizzy i zjedzenie jej zajmuje 20 minut?! Nie sądzę. To drobny szczegół, ale mam problem z tym zaburzeniem czasowym. Jakby autorka chciała wcisnąć jak najwięcej rzeczy w ramy czasowe, które sobie ustaliła...
Na koniec chciałbym Was zapytać czy też czytacie książki świąteczne w okresie nieświątecznym? Ja przyznam się, że w ogóle nie czytam świątecznych książek. Nie lubię ich "wysypu" już w październiku i tego, że wszyscy mówią i piszą o tych samych pozycjach. Ta jedna to wyjątek od reguły :P
I co wolicie: czytać książki o wakacyjnym klimacie w zimie czy świąteczne latem? Wydaje mi się, że częściej występuje to pierwsze zjawisko, bo kto nie chce poczuć ciepła i beztroski w zimowe i długie wieczory? Jakie macie zdanie na ten temat?
Niestety, ale większość książek "świątecznych" to te same historie ze zmienionymi imionami bohaterów. Zresztą te letnie są takie same, tylko pogoda inna ;).
OdpowiedzUsuńJa z reguły unikam takich książek, ale czasem mi się zdarzy coś tam przeczytać z tego "gatunku" na odprężenie. A wysyp świątecznych powieści w październiku zawsze mnie bawi ;)
Własnie ja też nie przepadam za takimi książkami... To była chyba moja ostatnia świąteczna książka...
UsuńMoże w przyszłe święta przeczytam. 😊
OdpowiedzUsuńMyślę, że ta książka zostanie już wtedy zapomniana, bo pojawią się kolejne ;)
UsuńTak jak koleżanka jestem rozbawiona książkami świątecznymi w październiku. Trochę nie w klimacie. Raczej nie czytam takich książek.
OdpowiedzUsuńNo cóż, coraz wcześniej te książki się pojawiają, zresztą tak samo jak świąteczne ozdoby...
UsuńKsiążki świąteczne omijam szerokim łukiem, chyba że 10 osób mi je poleci. Poważnie, liczę ile poleci. Jak nie ma 10 to nie dotykam.
OdpowiedzUsuńHahah, dobry sposób :D Ale nawet jak 10 osób by mi taką poleciło to ja już podziękuję :P
UsuńCzemu nie takie świateczne książki mogą genialnie wprowadzić nas w atmosferę świąt. Myślę, że wtedy jest taki jakiś magiczny czas, że takei historie odbieramy podwójnie i czerpiemy z nich radość, choć np są one bardzo przewidywalne :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że to jest jakiś argument. Jedna książka na pewno wystarczy, aby wprowadzić w klimat ;) Nie kilkanaście z podobnymi historiami :P
UsuńA ja właśnie chętnie przeczytałabym jakąś książkę w tym klimacie,ale bez happy endu :)
OdpowiedzUsuńOj, to raczej próżno szukać świątecznych książek bez happy endu :P
UsuńOczywiście, że czytam książki świąteczne w okresie nieświątecznym, ponieważ w święta nigdy nigdy nie mogę znaleźć dla nich czasu. Skoro wieje nudą nie będę sobie nią głowy zawracać.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Myślę, że są lepsze książki, którymi warto zawrócić sobie głowę ;)
UsuńMam ją na czytniku, więc na pewno przeczytam :)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jak ją odbierzesz :)
UsuńMoże się skuszę, dobrze brzmi :)
OdpowiedzUsuńAle nie jest znów taka świetna niestety :/
UsuńCzasem zdarza mi się podczytywać jakieś świąteczne książki (polecam bardzo te Magdaleny Kordel!) bez znaczenia, jaką aktualnie mamy porę roku :D
OdpowiedzUsuńDawno temu czytałam książkę pani Kordel, podobała mi się ;)
UsuńZapiszę sobie tytuł i sięgnę po niego na kolejne święta.
OdpowiedzUsuńMyślę, że na kolejne święta pojawią się nowe książki ;)
UsuńKsiążka tak czy siak mi nie odpowiada tematyką, ale co do pytania o książki świąteczne - ja raczej ich nie czytam specjalnie, że w tym okresie, w sumie czytałam może ze dwie, w tym jeden zbiór opowiadań pt. Dynia i Jemioła, co obejmowało dłuższy okres niż samą Gwiazdkę np :D
OdpowiedzUsuńTo pewnie wynika też z gorączką przygotowań do Świąt i brakiem czasu ;) Zbiory opowiadań czasami są zdecydowanie lepsze :)
UsuńPlanuję przeczytać, okładka jest cudowna 😍
OdpowiedzUsuńTo właśnie przez okładkę postanowiłam ją przeczytać... Zawiodłam się na treści :/
Usuń